Rzym/Watykan - Koleją po Europie

Przejdź do treści

Menu główne:

Podróże
17 sierpnia o 11:30 wyjechaliśmy pociągiem Frecciarossa do Rzymu. Tu też spędziliśmy trzy noce. Ze względu na bardzo wysoką tęperaturę i duchotę pierwszego dnia  obeszliśmy się po okolicy i zrobiliśmy zakupy na kolację.
Następnego dnia wybraliśmy się do Koloseum przy którym znajdował się Łuk Konstantyna Wielkiego oraz Forum Romanum.
Myśleliśmy, że Koloseum jest ogromne i zachowane w lepszym stanie jednak tutaj trochę się rozczarowaliśmy. Nie wykupywaliśmy przewodnika, więc Bartek miał swoją prywatną Panią Przewodnik, która miała obszerną wiedzę na temat tego gdzie się znajdowaliśmy. Zosia jest na profilu humanistycznym z rozszerzoną historią. Małą ciekawostką jest to, że w czasach starożytnych zalewano arenę Koloseum i imitowano na niej walki morskie.
Kolejnego dnia wybraliśmy się do Pantheonu i Fontanny Di Trevi, a późnym wieczorem na Plac Adriana, gdzie znajdował się Zamek Świętego Anioła. Wieczorem Rzym nabiera inne barwy, jest przepiękny. Wtedy poczuliśmy się jak byśmy żyli w epoce średniowiecznej. Wiedzieliście, że w czasach Cesarstwa Rzymskiego Pantheon był świątynią Bogów Rzymskich, a po jego upadku świątynia chrześcijańską? A dowodem tego jest obelisk ukazujący zwycięstwo naszej religii nad pogastwem.
Ostatniego dnia przed wyjazdem do Civitavecchia, skąd o 22:30 wypływaliśmy promem do Barcelony pojechaliśmy do Watykanu. Niestety możemy powiedzieć, że to był nasz najbardziej stracony czas. Czekaliśmy godzine w kolejce przy temperaturze 36*C tylko po to żeby usłyszeć, że nas nie wpuszczą przez nieodpowiedni strój. No ale przynajmniej zdjęcie na Placu Św. Piotra jest zrobione, tylko szkoda, że reszty interesujących Nas rzeczy nie mogliśmy zobaczyć tj. Bazylijka Św. Piotra czy Ogrody Watykańskie.
Oczywiście nie obyło się bez kolejnej wtopy. W Wenecji chcieliśmy o jeden dzień szybciej z niej wyjechać, tak w Rzymie straciliśmy ponownie rachubę czasu i zapomnialiśmy, że w dniu w którym zwiedziliśmy Watykan mieliśmy się wymeldować z apartamentu. Mówiąc w kwestii noclegu, był to jeden z gorszych pod względem akomondacji. Mieliśmy dość spore problemy, żeby cokolwiek przygotować świeżego do zjedzenia, ponieważ w kuchnii m.in. nie było czajnika, była stara kuchenka, która ledwo działała a szklanki czy kieliszki do wina były brudne. Pokój nie należał do ślniąco czystych, ale masakry nie było. Na szczęście prakla i WiFi było w ofercie, więc te niedoskonałości przebaczamy gospodarzom.
COPYRIGHT © 2020 kolejapoeuropie.eu
COPYRIGHT © 2020 kolejapoeuropie.eu
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego